Faq
Magazyn EURO 26
Strefa dla posiadaczy karty
Poczta
Karty
rodzaje kart
zamów kartę on-line
jak i gdzie wyrobisz kartę
Ubezpieczenie
polisy
dokumenty do pobrania
ubezpieczenia w USA i Kanadzie
Zniżki
wyszukiwarka zniżek
zniżki za granicą
zniżki na transport
super okazje
Polecamy
konkursy
podróże
sporty extremalne
super zniżki
ogłoszenia, informacje o projektach młodzieżowych
Wielkie marzenia, które wydawały się straszliwie odległe, urzeczywistniły się. Nie czułam się na siłach, ale usłyszałam, że nie ma na co czekać i jeżeli teraz nie spróbuję, to pewnie już nigdy. Pomyślałam: „raz kozie śmierć” i już za kilka dni czekały na mnie bilety autokarowe. Tutaj muszę podziękować za pomoc Euro 26 i mojemu Bartkowi za wszystko, a najbardziej za wiarę we mnie.
Z Domi’s Tour dojechaliśmy do Norymbergii. Korzystając z wolnego czasu zwiedziliśmy miasto i rruszyliśmy dalej do Erlangen. Moja pierwsza odprawa techniczna – zawodnicy ze światowej czołówki i ja tam gdzieś w środku, wow.

Foto: Bartosz Lesiak
Kolejny dzień był decydujący. O 11.00 zamknięcie strefy i o 12.00 start pierwszych zawodników. Były to moje pierwsze zawody tej rangi. Nie byłam sklasyfikowana w rankingu, dlatego otrzymałam numer startowy 32. Startowałam jako ostatnia zawodniczka. W strefie musiałam poczekać prawie 4 godziny. Ten czas wykorzystałam na podejrzenie rozgrzewki najlepszych zawodników. Jakoś dotrwałam do mojej godziny zero i nadszedł czas na START!!!!!
Czekało na mnie 6 kwalifikacyjnych problemów. Na pierwszym bulderze byłam na tyle zestresowana, że nie najlepiej wymyśliłam, jak go zrobić i dopiero w trzeciej próbie udało mi się utrzymać top ( ostatni chwyt na przystawce). Na drugim było już lepiej i zrobiłam go OS’em, czyli w pierwszej próbie. Trzeci problem to brak skutecznej koncepcji. Efektem był tylko bonus ( punktowany chwyt mniej więcej w połowie drogi). Czwarty problem był z serii moich ulubionych: przejście przez malutki daszek, konkretne sięgnięcie i TOP OS’em. Dwa ostatnie problemy mnie przerosły – na piątym zmęczona, głównie psychicznie, nie dosięgnęłam nawet do bonusa, a na szóstym sam start sprawiał mi sporo problemu. Dopiero po pewnym czasie zapytałam się sędziego, czy mogę startować z kantu dociskając chwyt kciukiem ( chwyty startowe są zaznaczone i trzeba z nich i tylko nich startować ) okazało się, że tak, ale nie za wiele mi to pomogło.

Foto: Bartosz Lesiak
Dzień się skończył i byłam na tyle zmęczona, że nie doszłam już na wieczorny pokaz zdjęć z Wenezueli. Trudno, kiedyś sama tam pojadę! Aaaa i jeszcze - wyniki – zajęłam 30 miejsce (ostanie) robiąc 2 TOPy OS’em, 1 TOP w 3 próbie i 1 bonus OS’em. Zawodniczka na 29 miejscu miała 4 TOP’y w 5 próbach i 4 Bonusy w 4 próbach. Ja miałam 3 TOP’y w 5 i 4 Bonusy w 5. Nie jestem zadowolona z wyników, ale jedyną pozytywną rzeczą jest to, że nie odstaję poziomem, tzn. miałam zbliżony wynik do kolejnej dziewczyny, a nie dramatyczną przepaść.
Następny dzień to podziwianie mocy w półfinałach i finałach. Zawody zostały zorganizowane tak, że rano rozegrano półfinały, a o 19 finały. 20 dziewczyn i chłopaków walczyło o miejsce w finałowej szóstce. Problemy ze strony widowni wyglądały na ciekawe, ale także wymagające. Z dziewczyn tylko te, które zrobiły wszystkie 4 baldy, miały szansę na finał. Do finału weszły same największe gwiazdy.

Foto: Bartosz Lesiak
Finały to już całkowita abstrakcja jak dla mnie. Teoretycznie najsłabszej zawodniczce- Sabinie Bacher, udało się zrobić tylko dwa bonusy, kiedy Olga i Juliette dotarły do wszystkich czterech TOPów. Co prawda Francuzce zajęło to kilka prób więcej, ale zrobiła wszystkie baldy – co za moc, technika i w ogóle. Olga była nie do pokonania, wszystkie baldy w ogóle nie sprawiały jej trudności. Czasami wyglądało jakby szła po drabinie, heheh. Kątem oka oglądając facetów wyróżnił się młody Niemiec, który ostatecznie zajął 3 miejsce.
Organizacja zawodów była niesamowita – wszystko dokładnie tak jak w planie, ściany ustawione specjalnie na ten czas miały różnorodne kąty nachylenia, dodatkowe formacje i najwyższej jakości tarcie. Atmosfera także była przyjazna, nawet dla „słabej” zawodniczki. Już wieczorem pierwszego dnia czułam się jak na polskich zawodach.
Trudno pogodzić się z porażką, szczególnie gdy nawet minimalnego planu nie wykonałam, ale gdzieś trzeba zbierać doświadczenie. Przeglądając wyniki można znaleźć, że nawet największe gwiazdy bywały na ostatnich pozycjach. Ja wierzę, że ostatni będą pierwszymi. Dalej trzeba pilnie trenować i niczym się nie zrażać, tylko rozwijać w swoim tempie.

Foto: Bartosz Lesiak
Dziękuję dużej ekipie, która oglądała mój start na żywo i z Polski mnie wspierała!
Teraz czas zacząć myśleć o kolejnych zawodach – 20 kwietnia wystartuję w Sofii na kolejnym Pucharze Świata tylko i wyłącznie dzięki Euro 26!
Pozdrawiam, Ola Kodzik



Strona główna


































































